W dzisiejszym #gimbynieznajo…

W dzisiejszym #gimbynieznajo i #lata90 dwa słowa o fotografii 360. Takie cuda już były dostępne na początku lat 90. Na początku z niemieckich katalogów elektro, zamawiało się takie druty na głowę i nieskomplikowaną elektronikę do wyzwolenia migawek. Potem Janusze ściągali to z Niemiec i sprzedawali zamożnym „polskim nowobogackim” w Mielnie i innych wioskach kurortowych…. system prosty ale miał jeden warunek nie do przeskoczenia dla zwykłego Polaka. Potrzeba było aż 7 aparatów Konica X coś tam. Inne nie były kompatybilne. I tak sam system kosztował 2 miliony zł (200zl) ale 9 aparatów po 4,5 miliona zł (450zl) plus filmy i baterie, a pensja szaraka wynosiła wtedy ok 3 miliony (300zl). Sami wiecie kto mógł tym szpanować.
Kolejna rzecz to obróbka takiej dookolnej fotografii. Istniały tylko 3 fotolaby dysponujące drogim sprzętem do przetwarzania zdjęć z systemu Konica X360(jakoś tak). W Warszawie, Szczecinie i Gdyni. Efekt końcowy to były odbitki na arkuszach A3 albo A4 (odpowiednio 200.000 i 300.000 zł 20 i 30 zł za sztukę), albo jako kula 360 z nadrukiem pół miliona (50zl), albo jako specjalny multimedialny plik 360 na dyskietce, do odpalenia na ówczesnych PC z Windows 3.1 I 95.
Poszukam plików bo mam gdzieś na starym PC na strychu o ile dysk nie padł.
Mało kogo było na to stać, ale gdy już jakiś bogacz pokazał się na plaży z 9 aparatami na głowie to miał plus 100 do szacunku (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
#ciekawostki #technologia #ciekawostkihistoryczne

Powered by WPeMatico